Kto powiedział, że do czytania potrzebna jest tylko biblioteka? W tym roku nasza szkolna biblioteka przeniosła się… do parku obok szkoły! Tam, w cieniu brzozy (która udawała lipę – i robiła to naprawdę świetnie), odbyło się Narodowe Czytanie poezji Jana Kochanowskiego.
Na ławkach zasiedli starsi uczniowie, a klasy I–III rozłożyły się wygodnie na dywanie pośród opadających liści – niczym w bajkowej czytelni pod chmurką. A kiedy już wszyscy znaleźli swoje miejsca, rozpoczęła się prawdziwa podróż w czasie – do XVI wieku.
Do głosu doszli uczniowie klas V–VIII, którzy pokazali, że fraszki i pieśni sprzed 500 lat mogą brzmieć lepiej niż niejeden współczesny rap. Były żarty o doktorze, który chciał iść spać, a wstał pijany, przewrotne „Raki”, które mówią co innego, gdy czyta się je od końca, oraz wzruszające refleksje „O żywocie ludzkim” czy „Na zdrowie”.
Prawdziwą bombą programu okazała się uczennica klasy II – Hanna Kukułka, która zaskoczyła wszystkich i z pamięci recytowała treny mistrza Jana. I to bez zająknięcia! Publiczność biła brawo, a gdyby Kochanowski patrzył z góry, pewnie powiedziałby: „To dopiero talent, godny Czarnolasu!”
Narodowe Czytanie udowodniło nam po raz kolejny, że poezja nie gryzie. Wręcz przeciwnie – potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i sprawić, że nawet zwykła brzoza zamienia się w literacką lipę.
A po spotkaniu wszystkie fraszki wróciły grzecznie na półki. Pamiętajcie – w bibliotece też czekają na Was skarby, które tylko proszą, żeby je… odczytać (najlepiej głośno i z humorem!).

